Zapas ciągu
Cztery wirniki podnoszą 340 kg. Maszyna z pilotem waży 195 kg. Ta różnica to margines na wiatr, na manewr i na błąd — a nie liczba dopisana do prospektu.
01Prototyp P1 · trwają próby obciążeniowe
Jednoosobowy statek powietrzny na prąd, budowany od zera. Cztery wirniki podnoszą 340 kg przy 95 kg masy własnej. Maszyna lata już o własnych siłach — teraz dokładamy balast i sprawdzamy, jak zachowuje się pod obciążeniem.
Dlaczego
Śmigłowiec kosztuje jak dom i wymaga setek godzin szkolenia. Samolot potrzebuje pasa startowego. Budujemy coś, co startuje z trawnika, ładuje się z gniazdka i mieści się na przyczepce.
Punktem wyjścia był dla nas zapas mocy. Cztery wirniki ANANA$ podnoszą 340 kg razem z maszyną. Sam dron waży 95 kg, pilot z wyposażeniem to kolejne 100 kg — zostaje 145 kg czystej rezerwy. To nie jest konstrukcja, która ledwo odrywa się od ziemi na maksymalnych obrotach.
Na tym etapie jesteśmy teraz. Maszyna lata, więc dokładamy balast — kilogram po kilogramie — i sprawdzamy, jak reaguje pod obciążeniem. Człowiek wsiądzie dopiero wtedy, gdy udowodni wszystko bez niego.
Cztery wirniki podnoszą 340 kg. Maszyna z pilotem waży 195 kg. Ta różnica to margines na wiatr, na manewr i na błąd — a nie liczba dopisana do prospektu.
01Kwadrat dwa na dwa metry, 120 cm wysokości. Wjeżdża na zwykłą przyczepkę i startuje z trawnika — bez hangaru, bez pasa startowego.
02Zero spalin, zero paliwa, ładowanie z gniazdka. Od 20 do 30 minut w powietrzu na jednym ładowaniu.
03Nie sterujesz silnikami, tylko intencją. Komputer pokładowy trzyma poziom i wysokość — puszczasz drążek, maszyna wisi w miejscu.
04Najpierw próby na uwięzi, potem loty swobodne, teraz obciążenie. Człowiek wsiada dopiero, gdy maszyna udowodni wszystko bez niego.
05Żadnej wizualizacji, żadnego prospektu inwestorskiego. Wszystko, co widzisz na zdjęciach i filmach, istnieje naprawdę i odrywa się od ziemi.
06Dane
Wartości zmierzone na prototypie P1. Szczegółów konstrukcyjnych nie publikujemy. Kolumna Jetson ONE za danymi producenta, jako punkt odniesienia.
Dziennik
Od pustej ramy do prób obciążeniowych, na których jesteśmy dziś. Każdy etap, łącznie z tymi, które trzeba było powtórzyć.
Model 3D, obliczenia wytrzymałościowe i dobór konstrukcji. Założenie wyjściowe: rama ma unieść wielokrotność masy startowej bez odkształceń trwałych.
Pomiary ciągu, poboru prądu i temperatur na stanowisku — zanim cokolwiek oderwało się od ziemi.
Pierwsze złożenie kompletnej ramy, kontrola geometrii i wyważenia. Wokół maszyny stalowa rama transportowa — służy do przewożenia i zabezpiecza konstrukcję podczas prób.
Zabudowa gondoli pilota, poszycie i instalacja elektryczna. Maszyna zaczyna wyglądać jak maszyna, a nie jak stelaż.
Maszyna w ramie zabezpieczającej, obciążnik zamiast pilota. Strojenie regulatorów, sprawdzenie reakcji na wychylenia i testy scenariuszy awaryjnych.
Maszyna oderwała się od ziemi o własnych siłach i utrzymała zawis pod kontrolą operatora z ziemi. Na pokładzie balast zamiast człowieka.
To najważniejszy dotąd etap: potwierdza ciąg, sterowność i pracę układu stabilizacji w powietrzu, a nie tylko na stanowisku.
Maszyna lata, więc dokładamy balast i sprawdzamy, jak znosi obciążenie. Kilogram po kilogramie: ile ciągu zostaje w rezerwie, jak grzeją się silniki, czy stabilizacja trzyma pozycję przy większej masie.
To najżmudniejszy etap całego projektu i celowo się z nim nie spieszymy — od jego wyniku zależy, czy i kiedy do środka wsiądzie człowiek. Przebieg prób nagrywamy, filmy są w sekcji poniżej.
Zawis na małej wysokości, nad miękkim podłożem, w pełnym zabezpieczeniu. Wejdziemy w ten etap dopiero po komplecie prób obciążeniowych i przeglądzie konstrukcji.
Galeria
Zdjęcia z warsztatu, montażu i prób w powietrzu.
Wideo
Inwestorzy
Prototyp P1 jest zbudowany, lata i przechodzi próby obciążeniowe. Doszliśmy tu z własnych środków i w wolnym czasie — bez grantu, bez inwestora, bez kredytu.
Dalej robi się drożej. Kolejny etap to dokończenie prób z pełnym obciążeniem, wymiana części podzespołów na mocniejsze, dopracowanie sterowania i przygotowanie maszyny do lotu z człowiekiem na pokładzie. Tego nie zrobimy już po godzinach.
Układ jest prosty: szukamy inwestora, który wyłoży pieniądze na ten etap, a w zamian obejmie udziały w projekcie. Wielkość wkładu i pakietu jest do ustalenia — nie mamy sztywnego widełek ani gotowej wyceny, bo wolimy rozmawiać konkretnie niż licytować się prezentacją.
Napisz, jeśli to Twój obszar. Pokażemy maszynę na żywo, przedstawimy dane, przebieg prób i plan kolejnych kroków. Potem usiądziemy do liczb.
Kontakt
Zainteresowanie inwestycyjne, propozycja współpracy, pytania o projekt albo chęć zobaczenia maszyny na żywo — wszystko trafia bezpośrednio do nas.